poniedziałek, 27 lutego 2012

Ociec

     Dlaczego Ociec? Bo reklama Polleny 2000 z lat 90-tych byla jedną z Jego ulubionych. Poza tym Mamusia to Mamusia. Rozumiejąca nas, delikata, trochę histeryczna, ale okazująca miłość do nas na każdym kroku. Ociec był wybuchowy, nawet bardzo. Uważał, że ma zawsze rację. Przynajmniej przez większość czasu.  Jakoś Tatuś do Niego nie pasowało ( choć pod koniec tak do Niego coraz częściej mówiłyśmy, gdy się NIm nie kłóciłyśmy). Chyba pod koniec próbował się zmienć, złagodnieć, bardziej okazywać te pozytywne uczucia. Jakby wiedział, że niewiele czasu Mu zostało. Widać było, że próbuje naprawić to, co skutecznie psuł. Kochałyśmy Go wszystkie, każda na swój sposób. Jednak większość z nas chyba się Go trochę bała. Ja napewno. eWik chyba najbardziej. Nie był aniołem, a jednak wszystko, co robił, czynił w przekonaniu, że w ten sposób stworzy nam lepsze życie. Poprostu gdy nie miał na coś wpływu, gdy nie mógł czemuś zaradzić, strasznie się złościł. Nikt Go nie nauczył, że można inaczej.

    Jak ja Go pamiętam? Był duszą towarzystwa. Jak byłyśmy małe, nie miał dla nas dużo czasu, ciągle pracował, ale kiedy juz się udało wariował z nami do utraty tchu. Uczył nas astronomii, historii, nawet próbował języków obcych. Pamiętam, jak się z nami wygłupiał. Tak samo później szalał z wnuczkami. Wspierał nasze pasje, jeżeli potrafiłyśmy o nie walczyć. Dlatego ja zawsze dostawałam na wszystkie kursy i obozy. eWik miała z tym problem. Nie potrafiła się z Nim kłócić. Pod koniec to z Niej był najbardziej dumny. W końcu postawiła na swoim i była najbardziej niezależna. Mała nawet nie musiała walczyć. Była Jego oczkiem w głowie.

    Życie z Nim nie było łatwe. Najlepiej o tym wie Mamusia nasza ukochana. Kochał Ją ponad wszystko. A jednak ciągle Ją ranił. Nie wiem nawet czy zdawał sobie z tego sprawę. Żonuuuś... tak do Niej mówił, jak chciał się przypodobać, jak miał dobry dzień. To mimo wszystko było wspaniałe małżeństwo. Takie, które było ze sobą z miłości.

     Pan Bóg zabrał nam Go za szybko i nagle. Do tej pory nie wiemy, co tak naprawdę było przyczyną. Nigdy się tego nie dowiemy. Dziś mija 7 miesięcy odkąd czuwa nad nami, ale nie możemy z Nim porozmawiać, nie możemy się pokłócić, nie możemy się wspólnie napić piwa.

     Tatusiu brakuje nam Ciebie. Nam wszyskim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz