środa, 30 stycznia 2013
co dalej....
No i wszystko się wali. A może nie? Może to ja komplikuję. Generalnie założenie było takie, że w końcu zacznę myśleć o sobie. No i zaczęłam. Tylko chyba nie tak, jak powinnam. Bo czy, jeżeli się kogoś kocha, to wolno robić coś, co tę drugą stronę może zranić? Nawet, jeżeli Ona Cię rani non stop. czy można mieć do niej później pretensje, jeżeli postąpi tak samo? Czy to nie obłuda? czy nie jestem poprostu egoistką, a Jego fatalne zachowanie wykorzystuję jako wymówkę? Może jednak powinnam się wycofać zanim zabrnę za daleko? Zaraz ja chyba już zabrnęłam za daleko. Odeszłam, ale czy tak do końca? Czy może chciałam mieć trochę luzu, żeby odetchnąć, żeby poczuć się znowu człowiekiem? Nie wiem.....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz