wtorek, 3 stycznia 2012

Zuzia

Zuzia zawsze czuła, że ciąży na niej ogromna odpowiedzialność. W końcu to przez nią rodzice mieli zmarnowane życie. Gdyby się nie urodziła mama dalej pracowałaby, była niezależna, miała duże powodzenie. Ojciec zaś robiłby karierę muzyczną. Był przeciez w tym dobry. Tylko nie miał pieniędzy na sprzęt. A tak pojawiła się ona. Mama musiała zrezygnować z pracy. Ojciec zamiast ćwiczyć grę, musiał iść do pracy i utrzymać rodzinę. Co więcej musiał wyprowadzić się ze swojego ukochanego miasta ( dużej metropolii ) do jakiegoś zapyziałego komunistycznego miasteczka. Mama Zuzi tam bowiem dostała mieszkanie, a w mieście rodzinnym ojca nie mieli szans na meldunek, bo jego matka nie zaakceptowała pojawienia się Zuzi na świecie. Zuzia zawsze czuła się winna. I nie miało znaczenia, że zaraz po niej pojawiły się kolejne dzieci i, że przecież nie pchała się sama na ten świat. W końcu do tego jest potrzene zaangażowanie rodziców. Nigdy jej przecież nie wygdywali tego, że jest ( no może poza tą jedną awanturą, gdy już była dorosła i za dużo ojcu nagadała ). A jednak czuła, że musi stanąć na wysokości zadania. Uczyła się dobrze, przez długi czas nawet bardzo dobrze. Tylko z tego powodu rownież miała wyrzuty sumienia, bo młodsza siostra była dyslektykiem i dobre oceny Zuzi bardzo ją raniły. Znosiła więc "docinki" ojca, że jej świadectwa są nudne. Wiedziała bowiem, że w ten sposób próbuje on dowartościować młodszą siostrę. Zresztą należało się jej to. Ojciec nie radził sobie z tym, że młodsza siostar Zuzi dużo choruje, że wymaga więcej opieki i zainteresowania. W związku z tym długo traktował ją gorzej niż Zuzie i najmłodszą. Wogóle najmłodsza byla jego czkiem w glowie, a Zuzia strasznie go denerwowała, strasznie przecież mu pyskowala ( większość kłótni rodziców było przez nią ), ale za to spełniala jego ambicje. Chyba dlatego Mama zawsze faworyzowała młodszą siostrę Zuzi. Zuzia to jednak rozumiała. Zuzia wogóle rozumiała więcej niż by się jej rodzicom wydawało. I więcej słyszała. Dlatego nigdy nie zależało jej na najmodnieszych ciuchach, na super zabawkach. Widziała, że rodzice mają ważniejsze wydatki. Lubiła za to wyjażdżać na róznego rodzaju obozy i kolonie. W pewnym momencie Rodzice Zuzi postanowili wrócic do rodzinnego miasta ojca. Wtedy mama również poszła do pracy. Na Zuzi zaś spadł obowiązek zajęcia sie młodszym rodzenstwem. Często przez to pyskowała, że musi, ale w głedbi serca nie przezkadzało jej to . Koleżanek i tak nie miała. Wtedy kujonów się nie lubiło. A ona lubiła mieć najlepsze oceny. Już w wieku 6 lat wiedziała, co będzie robić w przyszłości. I cel ten w dużym stopniu osiągnęła. Co prawda było to marzenie bardziej ojca niż jej, ale to dopiero sobie uświadomiła po Jego śmierci, gdy wszystkie ich wspólne przedsięwzięcia poszły się bujać, a jej zostały tylko kłopoty. I chyba tylko raz podjęła decyzję, która totalnie nie odpowiadała rodzicom. Poślubiła Krzyśka. Co prawda Krzysiek nie jest złym człowiekiem, poprostu Zuzia nauczyła go, że nie musi się niczym martwić. Od tego jest przecież ona. I to jej wina, że pewnych rzeczy nie ogarnęła i nie poprosiła o pomoc. I tak właśnie Zuzia żyje zajmując się wszystkimi, zapominając o sobie i swoich porzebach. Przecież taki jest jej obowiązek....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz